O autorze
Pasjonuje mnie Polska. Pasjonuje mnie Wielka Brytania.

Do niedawna Martin Oxley był Dyrektorem działu UK Trade & Investment w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie. Ma ponaddwudziestoletnie doświadczenie w obszarze dużego biznesu i współpracował z wieloma wiodącymi firmami w Europie Środkowej. Obecnie jest Partnerem Głównym w przedsiębiorstwie specjalizującym się w rozwijaniu biznesu i strategii ukierunkowanym na wzrost międzynarodowy, kojarzącym świetne pomysły z dużymi firmami z myślą o tworzeniu wartości.

Innowacje – o co cały ten szum? – wy też to potraficie!

Żyjemy w świecie innowacji. Ludzie o nich rozmawiają, żądają za nie pieniędzy. Niektorzy twierdzą, że innowacje to puszka Pandory, która zmienia naszą przyszłość. No może, ale działając w świecie coraz silniej inspirowanym innowacjami pomyślałem sobie, że zastanowię się przez chwilę i postaram się zrozumieć, co to właściwie jest i dlaczego to takie ważne. A konkretnie, kto jest innowatorem, co może ze swoimi innowacjami zrobić i w jaki sposób wszystko to tworzy wartość. Ile razy słyszeliście słowo innowacje? Pracuję w sektorze leków innowacyjnych; naprawdę innowacyjne opakowania; fundusz na innowacje. OK, ale co to jest i co ja z tego mam?

Co to są innowacje?

Innowacje to wprowadzanie nowości. No tak, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć i zagwarantować przyszłości, zwłaszcza w dzisiejszym, globalnie powiązanym środowisku, gdzie wszyscy są połączeni cyfrowo. Dlatego w przypadku innowacji potrzebny jest kontekst: patrzę na coś, zastanawiam się, dlaczego to coś jest dobre, ale co ważniejsze, co można byłoby w tym udoskonalić i jaką korzyść będzie miał z tego odbiorca oraz, co równie ważne – innowator, czyli ja. Innowacje to twórcza umiejętność kreatywnej destrukcji, dzięki której powstaje coś nowego. Głównym motorem udanych innowacji jest umiejętność patrzenia na coś, oceny wartości, jakie to coś niesie, a następnie wprowadzania ulepszeń. Kreacja czy destrukcja? Odpowiedź brzmi: jedno i drugie.



Innowacje – nie stać w miejscu – łączyć kropki

Gdy za czasów mojej młodości koncern IBM wprowadził duże komputery, była to prawdziwa innowacja. Jeżeli przypomnimy sobie, jak w owym czasie wyglądało przetwarzanie informacji, to tak faktycznie było. Ale potem ktoś wymyślił peceta – to już historia, dosłownie. Następnie przyszedł czas na laptopy, potem iPady, potem na tablety. Oczywiście nie możemy dzisiaj wykluczyć powrotu pecetów (tak się nie będą nazywać) – wszystko zależy od tego, co jest ludziom potrzebne i co chcą robić oraz od tego, czy znajdzie się ktoś, kto to zauważy, określi potrzeby rynku, dopracuje produkt i potem bingo – mamy kolejną innowację.



Czy innowacje tworzą wartość?

W przemyśle farmaceutycznym przepracowałem 20 lat, często stawiając wyzwania przyjętym normom i przypuszczalnie dlatego już mnie tam nie ma. Powiem wam, o czym się wówczas przekonałem. Czy przemysł leków innowacyjnych naprawdę jest tak innowacyjny? Do pewnego stopnia – prawdziwe innowacje wychodzą z wyższych uczelni i nie wszystkie podlegają komercjalizacji. Rynek leków generycznych jest naprawdę innowacyjny, ale nie powinno się tam naśladować innowatorów o ugruntowanej pozycji. O czym mówię? Lek jest innowacyjny tylko wówczas, gdy tworzy wartość w kontekście możliwości skorzystania z niego – nie będzie to lek drogi, wprowadzony na rynek, który na ten lek nie stać. Przemysł leków innowacyjnych nie ma nadanego z góry prawa do wiary w to, że innowacje wychodzą z tamtejszych laboratoriów – faktem jest, że wychodzi ich stamtąd coraz mniej. Pytaniem zasadniczym pozostaje, czy innowacje przynoszą korzyść klientowi, dla którego są przeznaczone. Jeżeli nie, dajcie sobie spokój i zacznijcie od początku. Mój przykład pokazuje, że może to trochę potrwać, ale tak sięstanie. Takich innowatorów pokazujmy!



Innowacje – wy też to potraficie!

Każda firma, duża czy mała, ma w sobie innowacyjny potencjał. Aby przetrwać i się rozwijać firmy muszą się czymś odróżniać od konkurencji, inaczej zginą. To jest fakt. Pytanie, co dana firma musi robić, aby się nadal rozwijać, przyciągać klientów, tworzyć wartość i osiągać sukcesy. Odpowiedź brzmi: wprowadzać innowacje. Pracownicy mogą nie wiedzieć, co to znaczy albo co mają dalej robić – być może tkwią zbyt mocno w codziennych realiach lub nie dostrzegają swoich ukrytych talentów. Może to jest powodem braku sukcesów. Może potrzebny jest obserwator z zewnątrz, rozumiejący dynamikę rynku, jakiś samorodny twórca ze świetnymi pomysłami, którzy popchnie ich we właściwym kierunku. Jak twierdzi Richard Branson, trzeba łączyć kropki. Małe, duże, największe – wszystkie firmy mogą być innowacyjne, a jest to często łatwiejsze w przypadku małych. Trzeba łączyć kropki.



Odnoszący sukcesy innowator, odnoszący sukcesy przedsiębiorca?

Innowacje i przedsiębiorca – oto dwa talenty zapewniające sukces w biznesie. Czy mogą tkwić w tej samej osobie? Tu jest potrzebna ostrożność. Osiągający sukcesy przedsiębiorca ma ukrytą zdolność do wydobywania wartości i napędzania sprzedaży. Innowator tworzy rzeczy nowe, które nie przez cały czas przynoszą wartość. Powoduje to zgrzyt pomiędzy przedsiębiorcą i innowatorem w jednej osobie, a na pomyśle pierwotnym pojawia się skaza. Zachodzi tutaj ryzyko trzymania się pomysłu, który nie przynosi realnej wartości. Lepiej będzie, aby na innowacjach skupiał się innowator – 90 pomysłów na godzinę (wśród których może być genialny) i aby jego partnerem był ktoś, kto z całą bezwzględnością skupi się na sprzedaży i potrafi spośród 90 pomysłów wybrać najlepszy kierując się intuicją – tą osobą jest przedsiębiorca. Teraz wiemy, o co chodzi.

Powodzenia z GREAT innowacjami.
Trwa ładowanie komentarzy...