O autorze
Pasjonuje mnie Polska. Pasjonuje mnie Wielka Brytania.

Do niedawna Martin Oxley był Dyrektorem działu UK Trade & Investment w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie. Ma ponaddwudziestoletnie doświadczenie w obszarze dużego biznesu i współpracował z wieloma wiodącymi firmami w Europie Środkowej. Obecnie jest Partnerem Głównym w przedsiębiorstwie specjalizującym się w rozwijaniu biznesu i strategii ukierunkowanym na wzrost międzynarodowy, kojarzącym świetne pomysły z dużymi firmami z myślą o tworzeniu wartości.

A na koniec lata... kilka słów o inkubacji, innowacji i fascynacji nimi

Ktoś mógłby spytać: po jakie licho chciałbym wejść do inkubatora? Koniec wakacji i znów do pracy. W tym roku spędziłem dość dużo czasu w drodze i przy tej okazji postanowiłem trochę więcej porozmawiać z młodymi ludźmi debiutującymi w biznesie – „startupy” i takie tam. Wśród pojęć, które są trendy i które musicie rozumieć jest „sprytny” czy też „inteligentny” biznes i oczywiście „inkubatory”. Innowacje to oczywistość, ale jest to słowo zdecydowanie nadużywane. Inkubacja – o tak, to skłania do myślenia. Czego oczekuję od inkubatora i dlaczego miałbym do jakiegoś wejść? Oto parę przemyśleń:

Promowanie wzrostu oraz kompetencje to jeden z głównych składników sukcesu. Żeby odnieść sukces, początkująca firma, czyli „startup”, musi umieć się promować w sposób wiarygodny i z pewnością siebie. W tym celu mała firma potrzebuje wsparcia w postaci fachowej wiedzy na temat branży. Najważniejsze to zidentyfikować klientów o wysokim potencjale i podjąć działania, które ich przyciągną – inkubator, wspierany poprzez specjalną strefę ekonomiczną lub agencję rozwoju regionalnego, stanowi odpowiednią sieciową platformę dla tworzenia możliwości rozwoju biznesu. W tym przypadku powstaje ulica dwukierunkowa, ponieważ silna i rozpoznawalna koncentracja na sektorze przyciąga inwestorów, a powstający klaster oferuje dużej firmie odpowiednie umiejętności i możliwości, jakie niesie łańcuch dostaw.



Znalezienie tego pierwszego klienta jest sprawą kluczową i chyba zadaniem najtrudniejszym. „Startup” myśli, że jego produkt jest najlepszy na świecie. Jasne, marzcie dalej. Musicie swój produkt zdefiniować w taki sposób, żeby rynek rozpoznawał nie tylko właściciela, no i musicie stworzyć biznesplan, aby wasz wariacki pomysł przełożył się na sprzedaż. To ogromnie ważne. Okres wprowadzania produktu na rynek jest krytyczny, zwłaszcza że po drodze trzeba odhaczyć wszystkie te istotne kwadraciki regulacyjne.

Finansowanie to jeden z głównych priorytetów - zorganizowanie odpowiedniej kwoty we właściwym czasie, aby móc wprowadzić produkt na rynek jest jednym z krytycznych warunków sukcesu. Mogą tu wchodzić w grę granty, kapitał zalążkowy, inwestorzy prywatni lub giełda. Dla małej firmy ważną częścią tego procesu jest to, aby była postrzegana jako odpowiedzialna. Odpowiedzialność, podmiotowość i dojrzałość to ważne aspekty, często na o wiele wcześniejszym etapie, niż mogłoby się wam wydawać.

Promocja, marketing i finansowanie wymagają struktury i szczegółowego planowania. Musicie stworzyć wrażenie, że wasza firma jest duża jeszcze zanim taką się stanie. Musicie mówić, że macie więcej pieniędzy niż macie i oczywiście że macie gotowy produkt, gdy go jeszcze nie macie. Dobrze jest mieć zaufanego mentora lub radę nadzorczą złożoną z doświadczonych osób, które pomogą osiągnąć zrównoważony wzrost.

Inkubacja biznesu – nauczcie się biegać zanim nauczycie się chodzić! Stwórzcie taki inkubator – nośne hasła to propozycja produktu, planowanie biznesowe i stopniowane finansowanie – odpowiedni poziom finansowania we właściwym czasie, co umożliwia wzrost, ale nie pompuje w firmę zbędnej gotówki, bo to prowadzi do złych nawyków.

A tak przy okazji -ta mała firma musi planować wyjście z inkubatora, gdyż w przeciwnym wypadku stanie się zależna, a to nie wróży dobrze na przyszłość.
Trwa ładowanie komentarzy...